UŁOŻENIE ZADAŃ

Zadania ułożone są w kilka grup obejmując swym za­kresem komunikację poprzez rytm, dynamikę, melodię, improwi­zację, śpiew i ruch. Z reguły dziecko ma wykonać szereg zadań np. kilka uderzeń w określonym rytmie powtórzyć na bębenku lub zagrać na ksylofonie. Podczas swobodnej gry na ksylofonie, którą nagrywamy na taśmę, śledzi się różne aspekty wykonania, które następnie są starannie punktowane. Zmiany w zachowaniu się dzieci podczas kolejnych sesji terapeutycznych należy pilnie ob­serwować, gromadząc w protokołach takie dane, jak: koncentracja uwagi, zachowanie dziecka, motywacja, sposób porozumiewania się, spontaniczność i wyobraźnia, sugestie co do dalszych zajęć. Projekt arkusza obserwacyjnego przedstawiam na zakończenie artykułu.Prowadząc muzykoterapię wśród dzieci przebywających w warunkach sanatoryjnych trzeba pamiętać o zaspokajaniu potrzeb rozwojowych, które są typowe dla dzieci na określonych etapach rozwoju w określonym wieku, a w warunkach izolacji od środowi­ska rodzinnego nabierają szczególnego znaczenia. Są to potrze­by:kontaktu emocjonalnego – czułości, miłości, bliskości, wyłączności, wzajemnego zaufania, wzajemnego rozumienia się, intymności,aktywności psychoruchowej – dotyczącej grania na instrumen­tach muzycznych, śpiewania, zabawiania się na placu zabaw,udzielania sobie wzajemnie pomocy, współdziałania,samodzielności, zaradności,uznania społecznego, przy nasilonym często poczuciu mniej­szej wartości w związku z chorobą,ekspresji emocjonalnej, tworzenia pomysłów, uwalniania fan­tazji.

MOŻLIWOŚCI RUCHOWE

Zasadniczo zaleca się, aby terapeuta znał możliwości ruchowe każdego dziecka i przechodził od prostych ruchów ciała do bar­dziej złożonych tylko wtedy, gdy dziecko osiągnęło już dany sto­pień rozwoju. Teza ta sformułowana przez J. H. Tomata wydaje mi się dyskusyjna. Oczywiście chodzi tu o to, aby nie narazić dziec­ka na niebezpieczeństwo upadku i potłuczenia się. W toku własnych doświadczeń stwierdziłam, że nawet wówczas gdy dziecko nie jest zdolne do wykonywania ruchów czynnych, można mu dostarczyć przeżyć przez wykonywanie jego kończynami ru­chów biernych. Np. dzieci na wózkach mają bardzo wielką ochotę spróbować swoich sił mimo istniejących ograniczeń, np. wiotkich kończyn, zwłaszcza wówczas gdy obserwują swoich kolegów bie­gających czy tańczących po sali. Pewnego razu wyciągnęłam w takiej chwili dziecko z wózka i unosząc je rytmicznie nad podłogą pozwoliłam odczuć rytm biegu dzieci. Innym razem postukiwałam jego nogami o wózek w trakcie tańczenia przez dzieci krakowiaka, wreszcie poruszałam wózek po całej sali.Zajęcia z muzykoterapii indywidualnej dają dużą szansę po­znania reakcji słuchowych i motorycznych dziecka, w odpowiedzi na specjalnie dobrane zadania muzyczne. Zestaw takich niewer­balnych zadań demonstrowanych na instrumentach muzycznych przez terapeutę zawiera Skala Zachowania Muzycznego O.   Skille.

W REPERTUARZE

W repertuarze piosenek opieram się na prostych piosenkach, które znam ze swego dzieciństwa bądź ze zbioru przeznaczonego na wiek przedszkolny. Jestem silnie przekonana o słuszności poglądu głoszonego przez klasyków wychowania muzycznego takich, jak C. Orff, Kodaly, Bartok, że dzieciom należy uprzystępniać rodzimą muzykę ludową, która stanowi rdzeń kultury z której wyrastają. Przy śpiewie niektórych tańców czy zabaw dzieci ilustrują akcję gestami rąk i ruchami całego ciała.’ Chętnie wprowadzam wier­szowane zabawy połączone z kontaktem dotykowym partnera w parze. Dzieci bardzo cieszą się, gdy zostaną czule pogłaskane po twarzy, po rękach itp. co przypomina im gesty matki i koi tęsknotę (np. zabawy: Moja miła…, Raz rybki…, Nie chcę cię…). Recytacja prostych wierszyków łączy się z wyklaskiwaniem rytmu. Istnieje duża różnorodność możliwości urozmaicania tych ćwiczeń. Można recytować i klaskać w zmiennym tempie, ze zmienną dynamiką, z podziałem na grupy, w kanonie itp. (np. Idzie rak, Siała baba mak, przysłowia itp.).Dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym mają poważne problemy z poczuciem równowagi, z utrzymaniem ciała w pozycji równowagi, dlatego bardzo wskazane są ćwiczenia wzmagające poczucie bezpieczeństwa w przestrzeni. Dzieci mogą być zachę­cane do wytupania rytmu, wyklepania go dłońmi o kolana, jedną zamkniętą dłonią o drugą itp. Można też ćwiczyć całe serie ruchów następujących po sobie w ustalonej kolejności w parzystym sche­macie rytmicznym.

PODSTAWOWY CEL ZAJĘĆ

Podstawowym celem zajęć muzykoterapeutycznych wśród dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym, jak również wśród innych dzieci niepełnosprawnych jest odkrycie wszelkich, nawet minimalnych możliwości ich rozwoju we wszystkich muzycznych i niemuzycznych dziedzinach działalności. Punktem wyjściowym zdaje się być poprawa obrazu własnej osoby, która korzystnie wpływa na motywację dziecka do doskonalenia umiejętności słuchowych, koordynacji ruchowej, zdolności porozumiewania się itp. Zajęcia muzykoterapeutyczne powinny dostarczać dziecku wielu przyjemności, niezagrażających doznań emocjonalnych oraz przeżyć estetycznych. Podstawową formą kontaktu jest śpiew i rytmika. Do posługiwania się głosem zachęcam dzieci przy różnych okazjach, np. przy powitaniu, pożegnaniu. Sama też wy­śpiewuję imiona dzieci stosując motyw tercji opadającej. Zachę­cam w ten sposób do utrzymywania uwagi w napięciu u dzieci siedzących na wózkach lub z przejawami nadpobudliwości. Dzieci dokonują własnej prezentacji wyśpiewując swoje imiona, naśla­dując głos wołającej je mamy, przy czym z reguły reszta dzieci powtarza to zawołanie wyklaskując je rytmicznie. Imiona można powiązać w łańcuchy po dwa, lub trzy co prowadzi do utworzenia oryginalnych zwrotów melodyczno-rytmicznych.

UDANY UDZIAŁ W CZYNNOŚCIACH

Zatrzymałam się dłużej na powyższym przykładzie, żeby zilu­strować tezę propagowaną przez wspomnianych autorów, że warto stosować niekonwencjonalne metody, nawet najbardziej nieprawdopodobne i zaskakujące. W takich okolicznościach naj­częściej dziecko niepełnosprawne samo wskaże nam drogę do realizacji interesującego go zadania i tym samym podpowie nam możliwe rozwiązanie. Poczucie zadowolenia, jakie powstaje u dziecka z powodu udanego udziału w bardzo prostych czynno­ściach muzyczno-ruchowych może wzbudzić pragnienie zbadania możliwości odniesienia sukcesów w innych czynnościach, np. sa­moobsługowych. Warto dodać, że sam nauczyciel musi posiadać właściwy stosunek do osoby niepełnosprawnej tj. pozbawiony rozmaitych uprzedzeń. Chodzi o to, aby nie starać się wyręczać dziecka we wszystkim, co może być przejawem postawy nad­miernie opiekuńczej, jak również nie należy wyolbrzymiać ograni­czeń w zakresie czynności ruchowych, jakie posiada dziecko. U- czestniczyłam w rehabilitacji 9-letniej dziewczynki z m.p.d, co do której orzekano, że nigdy nie będzie mogła chodzić, a która na­uczyła się jeździć na sankach, uwieszać na trzepaku, skakać przez taśmę gumową itp.

DEMONSTROWANIE DŹWIĘKÓW

Gdy dzieci po kolei zademonstrowały dźwięki na swoich instrumentach, Hani przy dyskretnej pomocy udało się wydobyć delikatny szmer, na co dzieci zareagowały spontanicznie, oklaskami nagradzając udany wysiłek. Przy innej okazji dzieci otrzymały plastikowe pu­dełka (po wyrobach garmażeryjnych), do których miały wrzucać kulki grochu a następnie potrząsać zamkniętym pudełkiem cze­kając na sygnał ze strony kolegi – dyrygenta. Hania wyznaczona do gry, nie zdążyła na tyle rozluźnić mięśni, aby móc potrząsnąć całym pudełkiem, zdołała jedynie zawołać: „Tomku” wzywając kolegę, który ją zastąpił. Po chwili zauważyłam jednak, że Hania delikatnie potrącała paluszkiem plastikowy, wywinięty brzeg wieczka. Zaproponowałam wszystkim dzieciom, aby posłuchały Hani i eksperymentowały ze swoimi pudełeczkami szukając wciąż nowych sposobów gry. Specjalnie dla Hani zaprojektowałam ćwi­czenie z rytmicznie wykonywanymi ruchami głowy w kierunku po­ziomym i pionowym podczas wymawiania słów: „Tak, tak, tak – nie, nie, nie” a także zaproponowałam objęcie głowy dłońmi i przechy­lanie jej na boki przy wypowiadaniu zdania: ”Mam taki wielki kłopot”. Hania uczyła się w ten sposób orientacji w schemacie własnego ciała a także ruchów skoordynowanych w zakresie głowy i rąk.

SŁUSZNOŚĆ PODEJŚCIA

O  słuszności takiego podejścia przekonałam się w toku własnej praktyki. W składzie 7-8 osobowej grupy dzieci uczest­niczących w zajęciach muzykoterapeutycznych zazwyczaj dwoje lub troje z nich to dzieci siedzące w wózkach, niezdolne do samo­dzielnego poruszania się po sali. Mali pacjenci z tetraparezą, któ­rych korpusy przywiązane są do oparcia wózka wydają się być całkiem niezdolni do jakiegokolwiek udziału w zajęciach. Wyko­rzystuję wówczas ich minimalne możliwości ruchowe, a także ko­rzystam z nadarzających się sytuacji i efektów przypadkowych. Na przykład, 6 i pół-letnia Hania z rozpoznaniem: tetrapareza spa- styczna, m.p.d, postać mieszana z elementami pozapiramidowymi, urodzona w 6 miesiącu życia płodowego, która potem leżała 2 miesiące w inkubatorze, jest poważnie opóźniona w rozwoju psy­choruchowym, osiąga normy dla 10 miesięcznego dziecka, nie siedzi, nie siada, nie stoi, mówi zdaniami, ale odzywa się rzadko. W trakcie zajęć z muzykoterapii nie potrafi wskazać na polecenie, który instrument chciałaby dostać do ręki. Zgadza się na grzechot­kę, którą wsunięto jej do dłoni. Ręka jest spastycznie usztywniona, trudno w pierwszej chwili wykonać niąjakikolwiek ruch bierny.

WIELE UZNANYCH AUTORYTETÓW

Wiele uznanych autorytetów z dziedziny dziecięcej terapii muzycznej pracuje z dziećmi chorymi na bazie poszukiwań intu­icyjnych, głęboko uznając niezaprzeczalną wartość muzyki w po­budzaniu rozwoju psychicznego dziecka. Juliette Alvin we wstępie do książki pt. „Muzyka dla dziecka niepełnosprawnego” podkreśla, że każdy rodzaj upośledzenia stwarza specyficzne problemy natu­ry fizycznej, umysłowej bądź emocjonalnej, do których trzeba się dostosować organizując doświadczenia muzyczne. Metody, które opisała w książce nie dadzą się ująć w ramy konwencjonalne, gdyż dzieci o których mowa nie mieszczą się w normalnych stan­dardach. Z kolei David Ward pisze: „Tylko metodą prób i błędów może nauczyciel wykryć bezpieczny i efektywny sposób uczestni­czenia dziecka z mózgowym porażeniem dziecięcym w zajęciach muzycznych, zwłaszcza jeśli chodzi o posługiwanie się specjalnie dostosowanymi instrumentami muzycznymi. Philip Bailey organi­zując przez 10 lat zajęcia muzyczne dla dzieci niepełnosprawnych, przyjął jako główną zasadę, że każde dziecko może wziąć w nich udział, o ile tylko nauczyciel potrafi znaleźć sposób, dzięki któremu dziecko przezwycięży swoje trudności. Autor ten pisze: ”Wolę ra­czej zastosować jak najbardziej niezwykłą metodę niż pozostawić dziecko bez pomocy”.

ODDZIAŁYWANIA MUZYKOTERAPEUTYCZNE

Dzieci przebywające w Sanatorium cierpią z powodu różnych zaburzeń neurologicznych, najczęściej jest to mózgowe porażenie dziecięce z epilepsją i uszkodzeniami mózgu włącznie. Schorzenia te charakteryzują się słabą kontrolą ruchową, niedo­statecznym rozwojem mięśniowym oraz różnymi emocjonalnymi i społecznymi konsekwencjami tych uszkodzeń. Jakkolwiek w toku zajęć indywidualnych i grupowych zebrałam wiele notatek do­tyczących reakcji dzieci na muzykę, to jednak opracowanie ich zgodnie z wymogami naukowymi nie jest łatwe. Główną przyczyną trudności jest fakt, że zajęcia z muzykoterapii odbywają się me­todą intuicyjną i subiektywną, przez co ani ich przebieg ani wyniki nie dają się uogólnić czy opracować statystycznie. Trzeba zazna­czyć, że z problemem tym borykają się wszyscy, którzy podejmują nowatorskie próby wprowadzenia muzyki w świat dzieci nie­pełnosprawnych usilnie starając się znaleźć najlepszy sposób wszechstronnego jej wykorzystania w terapii, rehabilitacji i wycho­waniu.

ODCZYTYWANIE W WOLNYM TEKŚCIE

W czasie ciszy poobiedniej dzieci leżały w łóżkach, choć zwy­kle nie zamierzały spać. Tekst odczytywano w wolnym tempie po sprawdzeniu, że wszystkie dzieci leżą wygodnie i niczym się nie zajmują. Po pierwszym odczytaniu tekstu włączano magnetofon z drugą częścią Koncertu e-moll Chopina i ponownie czytano tekst jeszcze raz. W większości przypadków dzieci poddawały się su- gestiom ~zawartym w tekście, wyrównywały oddech, rozluźniały ciało, zastygały w nieruchomej pozycji. Jakkolwiek nie wszystkie zapadały w głęboki sen, to jednak wyraźnie odczuwały uspokoje­nie i realizowały krótką drzemkę. W relacjach na temat odebra­nych wrażeń podczas treningu autogennego dzieci często używały zwrotu, że „nie mogły się poruszyć”. Stwierdziliśmy przydatność bajki dla młodszych dzieci do 9 roku życia. Starsze dzieci mogły korzystać z płyty relaksacyjnej wg. Aleksandrowicza, przy której przedłużano muzykę o dalszych 6 minut. W niniejszym artykule pragnę przedstawić własne doświadczenia, które zgromadziłam jako wolontariuszka w toku studiów i obser­wacji dzieci, pacjentów Sanatorium Usprawnienia Leczniczego dla Dzieci w Gdańsku, poddanych oddziaływaniom muzykoterapeu- tycznym.